Czy niewielka podstawka może całkowicie zmienić odbiór modelu? W przypadku Me 262 Arma Hobby 1/72 odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Kilka prostych elementów, figurka mechanika i odrobina kontekstu wystarczyły, by gotowy model nabrał życia.
Podstawka czyni model
Muszę się przyznać, że wkręciłem się w podstawki pod modele. Nie chodzi o wielkie dioramy z całym freskiem życia lotniskowego. Podstawka ma dodać kontekstu, pokazać skalę, dać coś ze świata prawdziwego samolotu w skali modelu.
Przy Mustangu D już zrobiłem test małego boxa z nazwą modelu i niewielką sceną. Me 262 jest drugim podejściem do tego tematu.
Na początek przedstawię galerię samego modelu. Model już był prezentowany na blogu Arma Hobby News. Teraz zrobiłem nowe fotki w trochę lepszym, naturalnym oświetleniu. Model na tych zdjęciach chyba trochę lepiej oddaje kolory farb AK Real Colors.
Postument i napis
Teraz czas na główne danie w tym wpisie. Podstawka to projekt dwuetapowy.
Na początek zaprojektowałem napis na postument, korzystając z fontu typowo niemieckiego — szwabachy. Ułożyłem litery i cyfry tak, żeby dobrze wypełniały bok postumentu. Całość przygotowałem pod druk na drukarce filamentowej FDM i, podobnie jak przy podstawce P-51D, wydrukowałem to z czarnego filamentu.
Mała scenka przy odrzutowcu
Drugi etap to sam pomysł na scenkę. Figurka mechanika z zestawu Glowel Miniatures była inspiracją do przedstawionej sytuacji.
Samolot stoi na skraju betonowej płaszczyzny postojowej, a członek obsługi lotniskowej z zaciekawieniem ogląda silnik odrzutowca. Odrobinę życia dodaje krzesło, z którego przed chwilą wstał mechanik. Nic więcej, tylko tyle — a już czuć skalę samolotu.
Figurkę pomalowałem metodą slap chop farbami AK Quick Gen.
Beton, trawa i ślady eksploatacji
Beton zrobiłem metodą znalezioną w tutorialu na YouTube. Pianka modelarska, trochę podrapana i powgniatana nieregularnie, na szybko pomalowana gąbką, pobrudzona washami, pochlapana imitacją oleju wyciekającego z samolotów i pojazdów.
Teren zielony to trawa w posypce oraz kępki, czyli tufty. Do tego kilka kamieni.
Model jest postawiony dokładnie po przekątnej na podstawce, co daje fajny efekt przy fotografowaniu całości — 8 ujęć co 45 stopni.
Mniej znaczy więcej
Zobaczcie, jaki jest efekt finalny.
Zarówno model, jak i podstawka to były szybkie tematy. Czasem mniej znaczy więcej. Takie modelowanie chyba lubię najbardziej.
Zazwyczaj, jak mam plany na coś spektakularnego, większego czy bardziej ambitnego, to grzęznę w swoich planach i plany te latami nie mogą doczekać się realizacji. A tutaj model prosto z pudła, mała podstawka, a efekt jest w pełni zadowalający.
Zamów model w naszym sklepie
- Kup teraz link.
Messerschmitt Me 262 A-1a WNr 500071 – historia, malowanie i ostatni lot


























